SZOK Harry podarował mi bilety VIP. Nie dość że będziemy w
pierwszym rzędzie to jeszcze będę mogła porozmawiać z Macklamore. Przetarłam oczy i jeszcze raz popatrzyłam na
bilet, jednak to nie było złudzenie to naprawdę był bilet VIP. Popatrzyłam na
Hazze pełna podziwu. Jednak chyba zrobiłam takie oczy jakbym chciała mu coś
zrobić
-Um Emi zrobiłem ci coś?- zapytał patrząc na mnie
Nic nie odpowiedziałam tylko schowałam twarz w dłoniach po
prostu rozpłakałam się ze szczęścia. Patrzyli się na mnie a ja patrzyłam na
bilet. W końcu Julia zapytała
-Emilia co jest?- powiedziała po polsku
-Harry dał mi bilety Vip- powiedziałam patrząc na nią
-VIP serio? Ale przecież zawsze odkąd pamiętam chciałaś mieć
je. Ale mam rozumieć że są to łzy szczęścia tak?
-Tak- uśmiechnęłam się a ona poczochrała mi włosy- ej co
robisz- rozmawiałyśmy po polsku więc reszta nie wiedziała co mówimy
-Co to było? Mówiłyście po polsku? – zapytał zdezorientowany
Zayn
-Tak- odpowiedziałam roześmiana
-Dlaczego płakałaś?- zapytał zaniepokojony Harry
-Dałeś mi bilety VIP na koncert mojego idola i powiedz jak
tu nie płakać –powiedziałam- jak tam
wejdę to pewnie zaraz zemdleję
-Emi to może lepiej tam nie będziesz wchodziła- powiedziała
Clary . Zrobiło mi się jakoś dziwnie gorąco więc podwinęłam rękawy. I
katastrofa zobaczyli na moich rękach blizny po cięciu. Zapomniałam nałożyć na
nie korektor żeby nie było widać ani nie założyłam bransoletek. Poczułam na
sobie a raczej na rękach oczy reszty.
-Emilia co to…?- Zayna zamurowało -Dlaczego to zrobiłaś – zapytał Zayn
-To nie tak jak myślicie to było jeszcze w Polsce Louis nie
powiedziałeś im wtedy?-
-yym... powiedziałem że chciałaś popełnić samobójstwo ale
nie powiedziałem co chciałaś zrobić- powiedział lekko zmieszany
-Nie zrobisz tego więcej?- zapytała Clary ona o tym nie
wiedziała. Wiedziała tylko że wpadłam w depresję.
-Nie teraz tego żałuję co zrobiłam sama widzisz jak ta ręka
teraz wygląda.
-Trzymamy Cię za słowo- powiedział Niall
-Dobrze porozmawiajmy o czymś innym- powiedziałam zobaczyłam
że Liam jest smutny myślę że nie przeze mnie.
-Ej wiecie co?- powiedział Niall
-Jesteś głodny- powiedział Liam
-I to bardzo
-No niestety musisz wytrzymać nic nie mamy ze sobą-
natomiast ja poszperałam w torebce i znalazłam batonika. Niall go zobaczył…
Zauważyłam że pożera go wzrokiem
-Albo mu go daj albo… nie lepiej mu go daj- powiedział Hazza
widząc co się dzieje
-Proszę – podałam mu go a on rzuciła się na niego jakby nie
jadł całe wieki. Hmm jakby się zastanowić jeżeli dla niego pół godziny bez
jedzenia to całe wieki to tak nie jadł już bardzo ale to bardzo długo
-Dziękuję uratowałaś mnie jesteś boska- powiedział i
wyszczerzył się
-Dojeżdżamy- powiedział Liam
-Nie denerwuj się będzie dobrze – powiedział cicho Zayn
-Już jest dobrze- powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam i
przez przypadek spojrzałam w jego oczy. Było to cudowne ma takie brązowe oczy
nie to nawet nie są brązowe już można nazwać czarne.
-Gołąbki wysiadamy- krzyknął Harry
-Przecież jeszcze nie dojechaliśmy- powiedział Zayn
-Wiem ale pójdziemy skrótem bo tam możemy natknąć się na
fanki a wtedy wiesz co się stanie
-Spoko
Szliśmy chodnikiem później jakąś uliczką I znów nerwy dały o sobie znać, jeszcze
bardziej się denerwowałam. Zayn chyba to zobaczył bo objął mnie ramieniem
-Nie musimy tam iść- powiedział cichy
-Idziemy w końcu to moja szansa jedna na milion-
powiedziałam
-Jak chcesz
-A tak w ogóle muszę ci coś powiedzieć
(oczami Zayna)
-Tak coś się stało?
-Nie to znaczy tak ugh nie wiem jak ci to powiedzieć
-No mów
-Przepraszam ale chyba nie pojadę z tobą do Hiszpanii
-Dlaczego?- zapytałem zdziwiony
-Nie powinnam przyjmować tak drogiego prezentu
-Drogiego?
-Wiem dla Ciebie może być to tanie ale dla mnie to jest
bardzo drogi prezent
Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć zdziwiło mnie to. Ale
ona musi ze mną pojechać w końcu miała mi tam coś powiedzieć .
-Ale mi to nie przeszkadza i tak planowałem gdzieś wyjechać
na wakacje
-No to weź chłopaków
-Ich – wskazałem na nich którzy wygłupiali się w najlepsze-
chcę wypocząć a z nimi tego nie można zrobić a że wiem że ty jesteś spokojna to
właśnie biorę ciebie
-No nie wiem- powiedziała i stanęła a ja stanąłem przed nią
mówiąc
-Ale ja wiem że jedziesz ze mną
-No dobrze jadę
-No i to rozumiem a teraz się rozluźnij i nie denerwuj się
tak
-Już mi lepiej
(oczami Clary)
Ona w nim a on w niej. Są w sobie zakochani i niech w
szczególność Emi nie zaprzecza bo to widać na odległość. Ja czuję coś do Niall
no ale zapomniałam że on nie widzi świata po za… jedzeniem. Uśmiechnełam się
pod nosem .Niall szedł obok mnie i to zobaczył
-Czemu się śmiejesz- zapytał zdezorientowany
-Nie nic tak jakoś
-No powiedz- prosił
-Cieszę się że idę z Wami na ten koncert- uff wybrnęłam
-To się cieszę – powiedział zadowolony i puścił mi oczko na
co ja się uśmiechnęłam a po tym oglądnęłam się na Emi i Zayna
-Co o nich sądzisz?
-Co?
-No myślisz że to będzie coś więcej.
-Tak może coś będzie. W końcu zaprosił ją na
wakacje-odpowiedziałam spokojnie
-Ja bym nie był tego taki pewien to typ BadBoya może mieć
każdą. a w szczególność jak pójdzie na dyskotekę w tej Hiszpanii to jak się
upije co jest do przewidzenia. Emi może się na nim zawieść.- powiedział a mi
jakoś dziwnie się zrobiło
-Chodzi ci o to że ją zostawi i pójdzie z inną?-
zapytałam na co on pokiwał twierdząco głową
(oczami Emili)
Idziemy już około 10 minut uliczką. Harry prowadzi może nie zabłądził. A co najlepsze przestałam
się denerwować.
-Emi dochodzimy – powiedział a raczej krzyknął Louis
-Harry serio? To jest
ten twój skrót przecież tu nic nie ma- powiedział Zayn
-Poczekaj
Skręciliśmy w lewo i doszliśmy przed jakiś budynek, było
słychać szum. Przed drzwiami stał ‘potężny’ mężczyzna ubrany na czarno. Lekko
się przeraziłam ale okazało się że to
jest ochroniarz. Harry i Louis o czymś z nim gadali, podali mu bilety on je przeglądnął
i nas wpuścił. Podeszła do nas kobieta. Chłopaki z nią rozmawiali a ja się
tylko przyglądałam. Chłopaki ruszyli za
kobietą a ja z dziewczynami za nimi. Szliśmy korytarzem. Owa kobieta zapukała
do drzwi na których pisało „Macklamore”. Serce znów mi przyśpieszyło. Liam i
Zayn lekko pociągnęli mnie na przód naszej ‘kolejki’, więc stałam zaraz za tą
kobietą. Drzwi otworzył uśmiechnięty blondyn. Wydaje mi się że moje serce wtedy
stanęło.
-Macklamore to są fani
którzy mieli bilety VIP- powiedziała kobieta i wskazała na nas
-Hej proszę wejdźcie- powiedział
-Hej- odpowiedzieliśmy chórkiem
Weszliśmy do środka. Całkiem inaczej to sobie wyobrażałam że
tu będzie luksusowo a to jest zwykły pokój a w nim łóżko, wieszak z ciuchami,
fotel, krzesła i stolik. No właśnie stolik a na nim co… jedzenie. Popatrzyliśmy
tylko na Nialla. Patrzył na niego i przeglądał co na nim leży. Macklamore to
zauważył.
-Niall dobrze pamiętam?- zapytał
-Tak a skąd mnie znasz ?- zapytał
-Moja młodsza siostra was uwielbia dużo mi o was opowiada
-Yhm pozdrów ją od nas
-A mogę autografy dla niej?
-Jasne- powiedzieli razem a Macklamore wyciągnął kartkę i
podał chłopakom
-A więc Niall częstuj się- powiedział i po chwili blondyn
był już przy stole i pałaszował winogrona. Harry przedstawił nas Mackowi, tak
kazał do siebie mówić . Jest miły a przede wszystkim pogadany i z poczuciem
humoru. Nialler wyżarł połowę jego jedzenia, a jakby tego było mało Clar jadła
z nim. Przyglądałam się im super razem wyglądają . W pewnym momencie spłynęła mi
łza. Szybko ją otarłam. Przypomniałam sobie chwile spędzone z moim byłym chłopakiem.
Mieszkałam jeszcze w Polsce. Miał na imię Antek. Byliśmy razem półtora roku.
Mówił że będziemy razem do końca ale no właśnie zawsze musi być jakieś ale
życie mi go zabrało. Zmarł, miał raka mózgu. Miał zaledwie 16 lat. Miesiąc po
jego śmierci przeprowadziłam się z rodzicami i Julią do UK. „Było dobrze nie
jest a jak będzie?” po tych słowach zmarł.
Po godzinie ochroniarz zaprowadził
nas przed scenę. Czekaliśmy jakieś 15 minut zanim Mack wyjdzie na scenę. Jednak
opłacało się czekać. Koncert po prostu świetny. Pod koniec poczułam jak ktoś
ciągnie mnie za rękę, nie przejęłam się zanadto pomyślałam że to Zayn. Ale gdy
byliśmy z dala od sceny coś kazało mi zobaczyć kto to. Zobaczyłam dobrze zbudowanego,
wysokiego, łysego mężczyznę.
Wystraszyłam się. Zaczęłam się szarpać, lecz on mocniej mnie pociągną tak że
upadłam na ziemię. Patrzyłam w jego zielone oczy. Chwila przecież to ten sam
gość co przyglądał się mojemu domu jak jeszcze byłam w domu.
-Wiec przejdźmy do rzeczy – powiedział jeszcze w miarę miło
-Czego chcesz? Zostaw mnie w spokoju!- krzyknęłam mu prosto
w twarz
-Hmm taka z Ciebie buntowniczka? Załatwimy do na spokojnie
albo inaczej ale już nie będzie tak miło.- nic mu nie odpowiedziałam a on
zaczął – znasz Zayna Malika tak?
-Może znam może nie- odpowiedziałam a on wyciągnął nóż i przystawił
mi go do gardła
-Znasz czy nie?
-Znam
-To powiedz mu żeby się do nas zgłosił on będzie wiedział o
co chodzi. Bo jak nie to inaczej to załatwimy.
-Jest wam coś winien?
-Tak i to sporo jak on nam nie odda to odda nam to ktoś z
jego przyjaciół bądź rodziny. Ma czas do jutra wieczorem jak nie to przekona
się co to znaczy.
-Ale co znaczy? – zapytałam przełykając ślinę
-On wie a teraz wstawaj- wstałam posłusznie a on przybliżył
się do mnie i dotknął moich piersi i pośladków. Odpychałam go ale nie odszedł.
Nie chciał odejść to kopnęłam go w
krocze. Odsunął się ale po tym dostałam ‘z liścia’ a on odszedł. Złapałam się
za policzek i upadłam na ziemię płacząc.
*****************************************************
Pzdr.MalPayTomJ